Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
|Moje opo o TH|
:)
Oto kolejny odcinek:P
***
-Tato ja mam rodzeństwo? –spytałam
-Nie.
-A gdzie jest mama??
-Mama…-zaczą się jąkać.-Nie czas na rozmowy zmykam do pracy!
Powiedział i zamkną się w sypialni.
-Rozumiem- powiedziałam sama do siebie.
Nie rozumiem dlaczego mój tata taki jest. O niczym mi nie mówi!!
Może…tak miało być?
Gubiłam się w tym.
-Tato idę na miasto! – krzyknęłam i spacerkiem wyszłam z domu.
Zaczął lać deszcz.
Do cholery czy zawszę jak wychodzę musi lać! –krzyknęłam, aż mnie gardło rozbolało.
-Wracam. –ucięłam sama do siebie.
Gdy wróciłam do domu ojca spotkało zdziwienie.
-tak szybko z powrotem? –spytał. –tak, pada deszcz.
-No ale czemu tak szybko? –spytał ponownie, dopiero się skapnęłam że on stoi w drzwiach do salonu. No i co z tego? Mam jakieś…no nie wiem co mi jest? Złapałam się za głowę.
-Boli Cię głowa? –spytał. –lepiej już goń do lekarza.
-tato przestań!! –powiedziałam. Zgięłam buty kurtkę i szłam do kuchni się napić, jedyna droga tam prowadziła przez salon. Lecz tato stał w drzwiach. –sorki tato, przesuń się!
-A gdzie idziesz? –spytał zasłaniając mi cały salon.
-Musi Cię to interesować?
-tak, nie możesz iść dalej! –krzykną na mnie.
-Tato przestań!! –krzyczałam. –Ok. bez żadnych spór. –powiedziałam i wyszłam z domu.
W kapciach. Chciałam przejść tarasem do kuchni, to było proste bo kuchnia była otwarta na taras , pociągnęłam za klamkę od drzwi. Zamknięte! To inaczej.
Okno od kuchni było otwarte. A ja hyc przez okno!! Gdy zobaczyłam mojego tatę, biegną ku mnie. Zatkał mi dłonią usta tak, abym nie mogła nic mówić i zakrył oczy, poczym zadzwonił gdzieś. Po 15minutach chyba nadjechał samochód, zostałam do niego wrzucona.
***
No to super że zostawiacie komcie.
Zobaczycie co się stanie z Karoliną w następnym odcinku. Już po Wielkanocy on będzie.
A więc życzę wam wszystkiego Co najleprze z okazji zbliżającej się Wielkanocy:)
Na wielkanocnym stole
baba się rozpycha,
mówiąc do mazurka:
"Ale jestem pycha".
A mazurek prycha
do czekoladowych kurek:
"To jasne jak słońce,
że jam lepszy
od początku po końce."
Jajka bardzo się zgniewały,
mazurkowi przyganiały:
"Każdy powie,
że jajko na zdrowie,
mazurek niedobry!"
Odezwał się zza firanek
okienny papierowy baranek:
"Przestańcie sobie przyganiać.
Bardzo was proszę.
Bo kurki zjem po trosze,
a jajka całe na twardo.
Przysiegam na palmę
z kokardą.
Palmy się pogniewały...
I oto nasz wierszyk cały.
:)
No ja kończę papa.
Iga 6/04/2007 20:26:23 [
Powrót]
Komentuj
Witam!
Po długiej przerwie wreszcie dostałam możliwość napisania nowej notki i... oto jest!
Zapraszam!
*kopiowane
aniolem-byc 10/04/2007 16:10:18
| brak www IP: 212.244.79.115
świetne opowiadanie wpadnij do mnie! Dodam cię do ulubionych mam nadzieję, że zrobisz to samo BAY!!:)
madziora 7/04/2007 17:35:41
| brak www IP: 83.15.220.90
|
Lay&html by Samanta|